Amdir: moja strona | blog | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

24-08-2010 14:38

Czerwone Bagno Akt 1

W działach: RPG, SWEPL, Evernight

Czerwone Bagno Akt 1Jest to moja pierwsza notka, bo dotychczas uważałem, że nie bardzo mam o czym pisać. Teraz zmieniłem zdanie i postanowiłem relacjonować moja przygodę z SWEPLem a dokładniej z prowadzenia Evernighta. Może moje pomysły, potknięcia i przemyślenia komuś się przydadzą. Poniższą przygodę rozegraliśmy 10-07-2010 wiec już dość dawno temu. Z natury jestem leniwy wiec skorzystałem z gotowej przygody pt.: "Czerwone Bagno" która jest do ściągnięcia ze strony Gramela, wiec jeśli ktoś w nią nie grał to ostrzegam, że dalej są same spojlery. :-) Było to drugie spotkanie ze SWEPLem (bo pierwszym była jednostrzałowa przygoda pt. Rok-ów tak dla próby), ale pierwszy raz drużyna robiła postaci z myślą o tym, że pograją dłużej. W przygodzie brało udział 4 postaci ale tylko 3 graczy bo jeden nie dotarł. Powiedziałbym, że skład standardowy: elfia tropicielska, kapłan słońca, czerwony rycerz i mag.

Przygoda rozpoczęła się klasycznie nieśmiertelnym "siedzicie w karczmie o nazwie Srebrny Smok w Królewskim Porcie". Oczywiście po chwili do drużyny przysiadł się mężczyzna mieniący się być służącym Barona Geralda Redspara. Po chwili namysłu drużyna ruszyła do zamku owego Barona. Po dwudniowej podróży drużyna spotkała się z Baronem i po poznaniu szczegółów zaginięcia Smoczego Kła i uzgodnieniu zapłaty postanowiła wyruszyć rano do Dyrianki.
Zgodnie z założeniami przygody drużyna spędziła nocleg na skraju bagien i rankiem ruszyła w głąb mokradeł. Po jakimś czasie natrafili na przeszkodę w postaci 6-cio metrowej szerokości strumienia. Ponieważ jedyna postaci z umiejętności pływanie byłą Elfka to jej przypadło zadanie przepłynąć z lina na druga stronę. W połowie drogi zaatakował ją aligator, nim jednak atak doszedł do skutku rycerz wyciągnął Elfkę na brzeg a w międzyczasie aligator został zszokowany przez "pocisk" maga. W następnej rundzie Elfka dobiła gada jedną strzałą. Tym razem Elfce udało się przepłynąć na drugą stronę i umocować linę. I tu nastąpiła dość zabawna sytuacja ponieważ Mag z obawy iż zamoczą się jego pergaminy, postanowił wykorzystać łuk i i jedną strzałę elfki, by przywiązać pergaminy do strzały i przestrzelić na druga stronę strumienia. Słysząc to elfka rzuciła się z powrotem w nurt strumienia by do tego nie dopuścić. "Oczywiście" tym razem test pływania elfce nie wyszedł i został porwana przez strumień w wyniku czego elfka zyskała poziom zmęczenia. Mało nie doszło do rękoczynów pomiędzy przemoczona i zamęczona Elka a upartym magiem. Na szczęście skończyło się tylko na sprzeczce. Później nastąpiła burza mózgów na temat "jak nie zamoczyć pergaminów". Trwało to na tyle długo że jako MG interweniowałem że "tracą czas na pierdoły". Koniec końców przeprawili się na druga stronę strumienia i po kilku grodziach wędrówki dotarli do Dyrianki.
Tam dowiedzieli się co nieco o Jaredzi i już mieli zasiadać do stołu jak nastąpił atak Trolli. I tu przyznana że nie znając systemu w praktyce wiozłem ilość Trolli z przygody (tuzin) a dokładnie 13 i okazało się ze byłą to liczbą naprawdę pechowa. Na początku nie było źle. Kilka trolli utknęło na barykadach a te które się przedarły zostały wyeliminowane przez czary maga i kapłana. Później było coraz gorzej szczególnie gdy zabrakło punktów magii, i panowie zostali zmuszeni do walki wręcz. Jeden po drugim padali i gdy jako ostatni padł mag (dostał cios za 34 obrażenia - miałem dobry rzut), a na polu boju pozostałą trzy Trolle i Elfka, ta ostatnia powiedziała "- Mam to gdzieś, uciekam!".

I to był koniec przygody.

Podsumowując:
Było fajnie i (o dziwo) wszystkim się podobało mimo że większość zginęła. :-) Myślę, że optymalna ilość Trolli byłaby 2 na bohatera bo wsparcie wieśniaków było żadne. Co do mechaniki to sprawdziła się znakomicie i zapomniałem tylko o kilku opcjach (np. że jest modyfikator do trafień za przewagę liczebną). Zauważyłem, że o ile nie ma poziomu wyzwania w bestiariuszu SWEPLa to jakąś jego namiastką może być porównanie wytrzymałości stwora z obrażeniami jakie zadają BG (oczywiście w druga stronę też to działa). W powyższym przypadku 10 i 2k6. Jak widać da redę go zranić ale trzeba uzyskać wysoki wynik a żeby było przebicie nieodzowny jest As (a nawet dwa ;-)). Jedna rzecz która zmieniłem to skala bo miast cali zrobiłem cm i ja widać poniżej na kartce w kratek da się potyczkę przeprowadzić. ;-)

CDN

7
Notka polecana przez: , Chavez, Fenrir, Garnek, Majkosz, Sethariel, VoBono
Poleć Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...

~snoth

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Witam, ja również rozpocząłem „sprawdzanie” Savage Worlds od Czerwonych bagien. Przez blisko tydzień ją sobie dopasowywałem.

Rozrysowałem małe mapki (strumienia, Dyrianki i leża bestii) na heksach, szklane beansy w różnych kolorach do oznaczania położenia wrogów i postaci na mapie oraz fuksów, spinacze do zaznaczania stanów zdrowia.

Pomyślałem o tym powinna wyglądać rozmowa graczy z Geraldem z Redspeare, kilka dodatkowych opisów po drodze. Trolle dostały lidera wielkiego starego trolla (ala rankor z SW), rozplanowałem ich atak (część ominęła palisadę i wyszła z wody).

Na sesji zjawiło się 4 graczy, większość zdecydowała się na grę postaciami już stworzonymi. Do-tworzono krasnoluda kapłana solariona. Ponoć takich nie ma, więc teraz mam nadzieję, że to nie zepsuje jakoś kampanii Evrynight. Zaskoczeniem pośród gotowych był, półork muszkieter z „6” charyzmy, którego kokietowała dziewczyna ze straży :) Po fakcie okazuje się że była to literówka :) Ali nie wytrzymał nawet jednej tury. Trolle, chociaż trzymały się dzielnie, kamieniami niszczyły barykadę i odnawiały się na krawędzi mapki (aliens, tyranidzi) nie zabiły nawet jednego wieśniaka. Gracze poczuli adrenalinę dopiero w leżu bestii, gdy dowiedzieli się, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Rozważali też czy nie było by lepiej sprzedać odzyskaną własność, Redspeara ale w końcu przyjęli, że będą trzymali się konwencji i odpuścili.

Teraz baron musi dotrzymać słowa i wysłać ich na bardziej niebezpieczną sesję. Myślę o znajdującej się w sercu bagien ruinach świątyni czarnego słońca (oko yrrhedesa, yarra –te klimaty).

Może sesja była pomyślana pod czterech graczy? W "krypcie terroru" było u mnie tylko 2 ("rozwiniętych") i nie dali rady, zwątpili na golemie -1zginą.
25-08-2010 10:03






Dział archiwalny

Dział w którym obecnie przebywasz jest działem nieaktywnym - nie ukazują się w nim regularne aktualizacje, bieżące wieści, nie ma również stałej redakcji. Znajdziesz w nim jednak wiele użytecznych materiałów powstałych wcześniej - przed przeniesieniem działu do archiwum. Możliwe także, że od czasu do czasu pojawi się tu nowa zawartość.
Konto Polter Plus

Działy bloga

Ostatnie notki na blogu

25 VIII :: Czerwone Bagno Akt 2 (0)
24 VIII :: Czerwone Bagno Akt 1 (1)

Aktywność użytkownika

Blogują

17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (4)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (11)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (6)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (21)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)
16 V :: repek :: WH3 okiem fanboja: Lure of Pow... (10)
15 V :: Aesandill :: Dwa słowa o Zombie w RPG (38)

Facebook